ZACHOWANIE W MIEJSCACH KULTURALNYCH CZ. II

Nie najlepiej znosimy damę, która wciąż się wierci, aby zobaczyć, kto zajmuje pierwsze rzędy, lub rubasznego jegomościa krzyczącego z daleka na całę salę: ,,Kopę lat! Jak się macie? Co u was słychać?”

Ale jeszcze gorsi są wieczni krytykanci. Wszystko im się nie podoba. Szepcą sąsiadce do ucha uw’agi, a gdy inni klaszczą, oni głośno narzekają. Czyżby chcieli w ten sposób okazać swoją wyższość nad zachwyconą publicznością?

Gdy zatopiony w muzyce słuchacz nie może się otrząsnąć z nawału wrażeń, krytykant już cedzi przez zęby: „Program marny, a wykonanie jeszcze gorsze.” Lub: „Ale się potknął skrzypek w trzeciej frazie.” Należałoby takiemu gościowi dać partyturę do ręki i niech wyjaśni, gdzie. Niewątpliwie bowiem nie umie w ogóle czytać nut.

Kto jest tak zmęczony lub zblazowany sztuką, że na przedstawieniu usypia, niech nie chodzi do teatru. Zdarza się, że prawdziwi znawcy mają bardzo wysokie wymagania. Nieco niższy poziom w sztuce nuży ich rzeczywiście, wywołuje sprzeciw i potok przykrych słów. Niechże wobec tego nie chodzą na premiery, ale czekają na recenzje {znajomych i w gazetach): a jeśli już wpadli – nie powinni psuć humoru innym i oblewać zimną wodą entuzjastów.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>