W ZETKNIĘCIU Z NATURĄ

Poza domem wczasowym, poza pensjonatem ileż popełnia się grzechów przeciw kulturze, przeciw względowi na innych i… przeciw przyrodzie. Na plaży zostawiamy resztki jedzenia, papiery, depczemy posianą na wydmach trawę. Zajmujemy cudze „dołki” albo robimy niesmaczne uwagi przechodząc obok grupy pięknych lub – mniej pięknych dam.

Podczas wieczornej promenady, mającej na celu podziwianie zachodu słońca czy spacerów po molo i po ulicach nie trzeba się za każdym razem kłaniać znajomym. Wystarczy na dobę jedno „dzień dobry”, ale nie zaszkodzi uśmiech czy parę słów w rodzaju „I państwo tutaj?” lub „Znowu się spotykamy…”, by podkreślić, że nie mijamy ich obojętnie jak obcych ludzi.

Nie można powiedzieć, aby. spacery przy księżycu, a także nocne zabawy i dansingi, nie były przyjemne. I nie można nikomu ich zabraniać, jeżeli, zwłaszcza młodzież, z rozrywek tych korzysta z umiarem. Trzeba jednak liczyć się z innymi. W domach wczasowych, w pensjonatach wiele jest osób, które cały rok czekają, by móc właśnie na wakacjach odpocząć. Wyspać się za wszystkie czasy, odprężyć umysł w ciszy i spokoju. „Księżycowi bohaterowie” muszą to brać pod uwagę i nie wracać nocą z hałasem, w piekielnym tumulcie.

Powinni się przemknąć cichutko, jak w domu, gdy pragnęli, aby ich powrotu nie słyszała mama. Nie zaszkodzi, jeśli nawet wezmą buty w rękę i wejdą w skarpetkach. Zyskują sobie w ten sposób opinię dobrze wychowanych. Ale gdy nie licząc się z nikim pobudzą śpiących, narażą się na słuszne i ostre uwagi o swym grubiaństwie. ‚

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>