W MIEJSCU PRACY CZ. II

Rozumny zwierzchnik nie lubi ani płaszczenia się, ani wyzywającej postawy. Powinniśmy znać swoją wartość, odpowiadać z godnością, spokojnie, jasno, powściągliwie i bez gadulstwa. Ostre przeciwstawianie się jest równie niezręczne, jak pokorne przytakiwanie wszystkiemu. Po uważnym wysłuchaniu postulatów, jeśli trudno nam się z nimi zgodzić, mówimy uprzejmie np.: „Daruje pan, panie ministrze (panie inżynierze, panie dyrektorze), ale mnie się wydaje, że na tę sprawę trzeba spojrzeć jeszcze nieco inaczej…”

Ze zdecydowaną krytyką metod stosowanych w przedsiębiorstwie, z sądami o ludziach w nim zatrudnionych lepiej być ostrożnym. Czyż znamy zresztą wszystkie zagadnienia tak dobrze, żeby je należycie ocenić? Umiejętność czekania, cierpliwość to cenne, choć rzadkie zalety.

Nie krępujmy się zapytać, jakie będzie uposażenie. Ale pamiętajmy, że żaden zwierzchnik nie może zmienić ustalonej siatki płac i dać więcej, niż orzewiduje ustawa. Próżne więc i niesmaczne są targi.

Gdy szef wstaje, trzeba, nie ociągając się, zrobić to samo. Jeśli po uzgodnieniu warunków zostaliśmy zaangażowani, można wychodząc powiedzieć: „Bardzo panu dziękuję, panie dyrektorze, postaram się nie zawieść zaufania. Dołożę starań, aby pan był ze mnie zadowolony.”

Zaczynamy pracę. Do instytucji wprowadza nas szef osobiście albo przekazuje komuś, kto wskaże nam miejsce pracy (biurko, maszyny’, warsztat) i zapozna z kolegami. Pierwszy dzień cechuje zwykle pewna nerwowość, wszystko bowiem, co nowe, jest trochę niepokojące. Starzy pracownicy po- winni więc ułatwić przybyłemu wejście w ich krąg, okazywać mu przychylność.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>