UMIEJĘTNOŚĆ PROWADZENIA ROZMOWY CZ. II

Zdarza się, że cudzoziemcy doskonale władają polskim językiem i mówią tak poprawnie, że aż to nas razi, gdyż jesteśmy przyzwyczajeni do języka potocznego. Okrągłe, płynące niczym potok zdania są równie męczące, jak operowanie wciąż tymi samymi zwrotami, co się np. często spotyka u młodzieży.

Każdy specjalista ma odrębny styl. Nieco inaczej wyrażają się adwokaci niż np. lekarze lub rolnicy. Wszyscy zresztą wprowadzają często do swoich pogawędek pojęcia właściwe dla ich „branży” i skali zainteresowań. Dla rzeżnika odpowiednikiem barwy różowej będzie surowa cielęcina, dla poety – kwiat jabłoni.

Gdy jednak rzeźnik będzie mówił o szpondrze czy głowiźnie, a poeta o onomatopei % jeden nie zrozumie drugiego. To już będzie posługiwanie się językiem zawodowym i nikt nie może mieć pretensji, jeśli słuchacz w takim wypadku poprosi o wyjaśnienie.

Wyrazy obce są przez niektóre osoby niewłaściwie stosowane. Najlepiej korzystać z nich tylko wtedy, gdy rzeczywiście trudno znaleźć inne, polskie. Ale wymawiajmy je poprawnie i posługujmy się nimi zgodnie z ich znaczeniem, aby się nie ośmieszyć.

Przytoczmy choć kilka dość popularnych błędów. Ad łioc: przede wszystkim czytać trzeba te słowa jako ,,ad hok”, a ponadto używać w znaczeniu: doraźnie, specjalnie w tym celu, a nie, jak

Onomatopcja – dobieranie wyrazów, których brzmienie przypomina dźwięk charakterystyczny dla opisywanego zjawiska, np. szelest, szmer, szum. to się często zdarza, w znaczeniu „na prędce”. W określeniu ad hoc chodzi o to, że coś zostało przygotowane, zrobione bez zamiaru szerszego, ogólniejszego zastosowania lub użytkowania, a właśnie tylko w tym wypadku, tym razem (nigdy nie: tą rażą).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>