TELEWIZYJNI GOŚCIE CZ. II

Jeśli goście przychodzą parę razy w tygodniu lub regularnie, np. na „Kobrę” czy „Teatr TV”, wówczas gospodarze mają prawo niczym ich nie częstować, a jeśli to robią z grzeczności i gościnności, goście powinni być na tyle taktowni, by poczęstunek traktować raczej… symbolicznie.

Przyjęło się u nas, by staropolskiej gościnności stało się zadość, podawanie w takich wypadkach jakichś tanich słodyczy, np. cukierków (nigdy z papierowej torby!), podanych w krysztale czy w ładnym porcelanowym lub plastykowym naczyniu.

W każdym razie nie obowiązuje przyjmowanie gości telewizyjnych kolacją. W kinie, teatrze, na koncercie nie wolno absolutnie rozmawiać, natomiast oglądając telewizję w domu prywatnym można od czasu do czasu rzucić jakąś uwagę, słowo, jeżeli to nie przeszkadza innym. W każdym razie lepiej jest mówiąę mówić głośno niż szeptać. Stara zasada savoir-vivru głosi, że mówić szeptem można dopiero wtedy, gdy w towarzystwie jest więcej niż 7 osób. Ale szeptanie w towarzystwie zawsze robi przykre wrażenie. (Naturalnie lepiej, żeby dziecko szepnęło matce o swoich intymnych potrzebach, niż żeby je objawiało głośno!)

Po obejrzeniu programu goście zamieniają z gospodarzami kilka miłych zdań, dziękują i odchodzą. A Wy, Najmilsi, którzy tak szalenie przepadacie za TV, kupcie sobie aparat: można dostać na raty. Jeśli nie stać Was, chodźcie do klubów, świetlic, kawiarń, gdzie telewizory są dostępne dla publiczności. Odwiedzać często właścicieli telewizora można wtedy, gdy im to rzeczywiście sprawia przyjemność lub nie robi różnicy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>