PODRÓŻ POCIĄGIEM

Numerowego nie woła się gromkim głosem przez okno. Trzeba na niego uprzejmie skinąć albo poczekać, aż podejdzie bliżej, i wtedy poprosić, aby nas obsłużył. Co prawda, tak u nas, jak i w wielu innych krajach, coraz trudniej o bagażowych. W wielu miejscowościach nie ma ich w ogóle. Dlatego dziś nie jeździ się tak, jak jeździły nasze babcie, tzn. z całym ładunkiem waliz, koszy itp. Dzisiejszy podróżny „liczy igły, by nie wziąć o jedną za dużo”. Zabiera możliwie „jak najmniej bagażu, a jak najwięcej pieniędzy”, czyli taką walizkę, którą może bez trudu sam unieść. Bagaż bowiem nie powinien zabierać więcej miejsca niż to, które znajduje się nad naszym fotelem czy miejscem na ławce.

I jeszcze przypomnijmy, że dzieciom wyjeżdżającym zbiorowo na letnie kolonie trzeba dawać tylko to, co wskażą organizatorzy. Niechże troskliwe mamusie nie obładowują swoich pociech dodatkowymi rzeczami, bo maluch, bardziej niż dorosły, męczy się, dźwigając ciężary. A przecież nikt za niego jego bagażu nie będzie nosił.

W odniesieniu do dzieci – trzeba bardzo uważać z hasłem „jak najmniej bagażu, a jak najwięcej pieniędzy”. Daje się dziecku na drogę tyle złotówek, ile wskażą wychowawcy. Za dużo – nie jest dobrze. Dziecko może pieniądze zgubić, ktoś silniejszy może mu je zabrać, a wtedy łzy i nieprzyjemności gotowe. Za mało – też przykro. Dziecko chce sobie kupić lody, lemoniadę na wycieczce, a także coś kupić i przywieźć mamusi czy rodzeństwu – jakieś drobne pamiąteczki z pobytu i – trzeba mu to umożliwić. Kilkanaście złotych zwykle wystarcza. A dorośli podróżni niech też lepiej nie mają przy sobie większej gotówki, ale za to – książeczkę PKO i dowód osobisty.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>