O TZW. POTRZEBACH FIZJOLOGICZNYCH CZ. II

Jeśli się jest w mieście – w przymusowej sytuacji – jedynym ratunkiem jest wstąpienie do kawiarni, do restauracji czy podobnego lokalu, naturalnie najbliższego i skorzystanie tam z toalety. Nie musi się odsiedzieć przy stoliku, ale osobie obsługującej toaletę (czasem szatniarzowi) trzeba dać małą zapłatę, która się należy, choćby jako podziękowanie.

W publicznych ubikacjach lepiej ze względów higienicznych nie siadać na desce sedesowej (publiczne szalety nieraz mają tylko muszlę płaską), ale wtedy trzeba ją podnieść. Zdarza się czasem, że „nieszczęścia chodzą po ludziach”, i powiedzmy, nasze dziecko zabrudziło brzeg muszli, a my nie mamy czym jej wyczyścić. Wówczas, trudno, trzeba przeprosić sprzątającą i dać jej pewną zapłatę, prosząc, by posprzątała za nas. Będzie to na pewno kultu- ralniejsze i uczciwsze niż… ucieczka. W obcym domu, np. u znajomych – trzeba koniecznie wyczyścić wszystko samemu i pozostawić po sobie idealny porządek.

Nie wolno naturalnie zatykać papierem lub innymi śmieciami muszli klozetowej. Trzeba zawsze po każdym użyciu WC spuścić wodę. Raz to będzie „pociągnięcie za sznurek”, innym razem – naciśnięcie guzika lub też przelanie wodą z wiadra. Na wsi może się zdarzyć, żt trzeba przesypać zbiornik kloaczny suchym torfem ze skrzynki stojącej obok.

Te sprawy też świadczą o kulturze lub o jej braku. Mogą człowieka fatalnie skompromitować, narazić na wielki wstyd lub też wydać o nim pochlebną opinię. Zawsze powinny być załatwiane dyskretnie i zawsze jak najczyściej. Do hasła nieraz spotykanego: „zostaw to miejsce w takim stanie, w jakim je zastałeś”, dobrze byłoby jeszcze dodać: „nie zapomnij umyć rąk!”

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>