NA TEMAT POTRZEB FIZJOLOGICZNYCH

Widocznie jeszcze z jakichś bardzo dawnych czasów pozostała nam pewna pogarda dla miejsc higieniczno-sanitarnych, jak łazienka, ubikacja, publiczny szalet. Niejednokrotnie wkładamy wiele wysiłku w urządzenie mieszkania, ale łazienkę i ubikację traktujemy po macoszemu. Wyposażamy sklepy w artystycznie zdobione ściany, ale ubikacje bywają bez umywalek, bez wody i ręczników i najczęściej w odrażającym stanie. Niemal wszędzie na świecie obok stacji benzynowych są wręcz luksusowo urządzone toalety, u nas niekiedy jedynym przybytkiem tego typu bywa prymitywny budynek za płotkami z blachy gdzieś na stacyjkach dworcowych.

Na turystach zwiedzających Francję, a zwłaszcza Paryż, niemile wrażenie wywierają brzydkie i niedyskretne pisuary. Jeśli jednak ktoś odwiedzi małe miasteczko Besançon, zadziwi się na widok toalet przy nowej kręgielni – równie eleganckie i nowoczesne urządzenia trudno spotkać w świecie.

W Związku Radzieckim w ubikacjach publicznych wprowadzono udogodnienie godne naśladowania. Toalety są nie tylko wyposażone w papier higieniczny, ale ponadto w papier wycięty w’kształt deski sedesowej: „klient” kładzie na desce ów papier i siada bez obaw natury higienicznej. Najczęściej spotyka się po wsiach, osadach, na małych stacyjkach czyściutkie budyneczki, wybielone, wydezynfekowane, bez muszli klozetowej, a więc „kucane” i – mimo prymitywu – utrzymane estetycznie i higienicznie.

U nas na wsi nierzadko gospodarz jest posiadaczem samochodu osobowego: niepomiernie rzadziej można natomiast spotkać dom skanalizowany. Często jeszcze chodzi się „za stodołę”, a gruntowne mycie latem odbywa się w rzece, w zimnych porach roku – co najwyżej w balii.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>