NA STATKU

Na małych wycieczkowych statkach szczególnie łatwo można zauważyć, jak dalece ludzie potrafią być źle wychowani. Przede wszystkim pchają się, torują sobie drogę laską lub łokciami, obijają plecakiem głowy i plecy innych, wchodzą właśnie tam, gdzie nie wolno, nawołują się hałaśliwie, rozrzucają papiery, resztki jedzenia, odpadki na stołach, ławkach i pokładzie. Czasem koniecznie muszą śpiewać, i to tak, że bardziej muzykalni pasażerowie cierpią wprost piekielne męki. A już najgorzej jest, gdy „dobrane towarzystwo” wyciąga butelki z kieszeni, przy czym chybotanie statku sprzyja najwstrętniejszym skutkom pijaństwa.

Gdy znajdziemy się na statku, pamiętajmy, że najważniejszą osobą jest zawsze kapitan. Na nim spoczywa odpowiedzialność za statek, za życie pasażerów i załogi. Dlatego też jego słowo jest prawem i każdy powinien okazywać mu należny respekt.

Największym zaszczytem podczas podróży morskiej jest zaproszenie do kapitańskiego stołu. Stąd pochodzi zwyczaj, że wszyscy czekają, aż on rozpocznie jedzenie i nie wstają z miejsc, dopóki nie da znaku.

Na oceanie panują nieco inne zwyczaje niż w samolotach czy pociągach. Na przykład mężczyźni zajmujący wspólną kabinę przedstawiają się sobie. Pasażerów’ pierwszej klasy obowiązuje przy kolacji strój wieczorowy. Dobrze też jest wiedzieć, że mimo spędzenia razem wielu dni i nocy znajomość okrętowa nie musi być podtrzymywana na lądzie. A więc nie możemy komuś wziąć za złe, że po zejściu z pokładu przestaje nas znać. Niemniej na morzu nawiązywało się i nawiązuje wiele kontaktów, które nieraz dawały początek przyjaźni na całe życie. Na statek można wziąć niemal nieograniczoną ilość bagaży. Jeśli jednak przekraczają dopuszczalną wagę, trzeba za nie płacić.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>