GDY SZEFEM JEST KOBIETA

Zdawałoby się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. A jednak… Każdego szefa podwładni zawsze oceniają bardzo krytycznie. Można by powiedzieć, że siedzi jakby na cenzurowanym, czyli pod obstrzałem tylu oczu, ile na niego patrzy. A jeśli jest nim kobieta, spojrzenia są jeszcze baczniejsze i szczególnie czujne.

Cóż więc można jej poradzić w sprawach postępowania z ludźmi? Przede wszystkim powinna sobie jasno zdawać sprawę, że jest ośrodkiem krytycznego zainteresowania. Że z góry będzie się jej odmawiało wielu cech, bez zastrzeżeń przyznawanych dyrektorowi mężczyźnie, np. zdolności do logicznego myślenia, do szybkiej i trafnej decyzji, do eliminowania momentów uczuciowych przy wydawaniu zarządzeń.

Nieraz dojdzie do tego nieprzyjemna ocena jej wieku, urody, wyglądu zewnętrznego, stanu rodzinnego itd. Mężczyźnie na kierowniczym stanowisku łatwiej też niż kobiecie darowują ludzie zaniedbania w stroju. Każda suknia, broszka, szal, fryzura jest żywiej komentowana niż np. nowy krawat szefa.

Jeżeli kobieta-szef jest mądra, bierze wszystkie te sprawy pod uwagę. Nie mówimy tu o kwalifikacjach, zakładając, że są one wysokie. Jednak – nawet najwyższe – to jeszcze nie wszystko. Trzeba umieć przezwyciężać pewne uprzedzenia i tendencje, zdobywać autorytet, co wymaga wiele energii, hartu oraz taktu.

A przy tym nie wolno zapominać o walorach zewnętrznych: elegancji stroju, pielęgnowaniu rąk i twarzy, maquillage’u. Słyszałam kiedyś rozmowę mężczyzn o wiceministrze „w spódnicy”. Wszyscy’ ją podziwiali, podkreślając najbardziej fakt, że pracuje więcej niż niejeden z nich, nigdy nie jest zmęczona i zawsze wygląda świeżo.

Wychodząc z mieszkania robimy pierwszy krok z życia prywatnego w publiczne. Na ulicy, choć to może brzmi dziwnie, dobre wychowanie jest dosłownie koniecznością życiową. Tutaj wzgląd na innych odgrywa kolosalną rolę. Jeśli ktoś przechodzi przez jezdnię nie zwracając w ogóle uwagi na otoczenie, nie tylko sam naraża się na wypadek, lecz również powoduje nieraz nieszczęście, a nawet śmierć wielu osób. ‚

Wykupując bilet kolejowy, autobusowy lub tramwajowy uzyskujemy prawo przejazdu tymi środkami, ale nie prawo wyładowywania w nich swego temperamentu. Niestety, właśnie w publicznych środkach lokomocji używanie łokci i jędrnych słów stało się wprost nagminpe, brak zdyscyplinowania i obcesowość charakteryzuje niezliczonych pasażerów.

Najłatwiej jest przypisać winę nadmiernemu pośpiechowi, jak też wyrosłej na tym gruncie powszechnej nerwowości. To jednak nie może usprawiedliwiać grubiaństwa.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>